Lektury

4-dniowy tydzień pracy

Czy Polacy są gotowi na czterodniowy tydzień pracy? Eksperci: więcej głosów na „nie”

Dyskusja o czterodniowym tygodniu pracy od kilku tygodni rozgrzewa opinię publiczną. W czasie, gdy przedsiębiorcy z otwartymi ramionami wychodzą w stronę pracowników, takie rozwiązanie wydaje się interesujące i rzeczywiście hołdujące zasadzie: „mniej pracy, więcej życia rodzinnego i prywatnego”. W opinii ekspertów rynku pracy mało mówi się jednak o negatywnych konsekwencjach takiego rozwiązania. – Nie może być tak, że w przedsiębiorstwach zniknie jeden dzień pracy. To faktycznie zmniejszenie potencjału operacyjnego firmy o 20%. Trudno powiedzieć czy jakakolwiek firma jest w stanie sobie na to pozwolić – mówi Marta Cichecka, ekspertka ds. rekrutacji LSJ HR Group.

Ekspertka LSJ HR Group: nie wszyscy są gotowi pracować 10 godzin od poniedziałku do czwartku

Niektórzy pracownicy spodziewają się, że czterodniowy tydzień pracy będzie wiązać się z tym, że wolny piątek nie będzie odpracowany, a to zwykle nieprawda.

- W niektórych firmach praca od poniedziałku do czwartku trwa 9 lub 10 godzin. Menadżerowie i liderzy muszą bardziej restrykcyjnie pilnować wykonywanych zadań i wnikliwiej oceniać czy zespół jest na tyle efektywny, by zrekompensować wolny piątek pracą w inne dni tygodnia. Wrażenia pracowników są bardzo indywidualne. Niektórzy są gotowi do cięższej pracy dla dodatkowego dnia wolnego. Inni pracując od 8 do 18 wskazują, że są przemęczeni i tracą zapał do działania. Taka sytuacja sprzyja również popełnianiu błędów – mówi Marta Cichecka.

Nasza ekspertka dodaje także, że pracownicy w Polsce nie są jeszcze gotowi do tak elastycznego modelu pracy. – Uczymy się go, ale przed nami jeszcze sporo pracy. Musimy mieć nad sobą szefa, menadżera, ktoś musi wyznaczać nam zadania lub je delegować. Wtedy zwykle jest ona wykonana. Czterodniowy model pracy wymaga automobilizacji na bardzo wysokim poziomie – mówi Marta Cichecka.

Prof. Osuch-Mallet: najpierw kalkulacja i mądra komunikacja

O opinię w tym temacie poprosiliśmy prof. Justynę Osuch-Mallet, rektora Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie.

- Fascynacja 4-dniowym tygodniem pracy to poszukiwanie Świętego Graala efektywności pracy zespołów pracowniczych. Zwolennicy rozwiązania mówią o lepszej, bardziej wydajnej pracy, lepszym planowaniu i organizowaniu zadań i bardziej wypoczętym pracowniku. Przeciwnicy o przeciążeniu 10-godzinnym dniem pracy, problemach we współpracy z klientami i kontrahentami nieprzyzwyczajonymi do takich rozwiązań oraz ograniczeniach związanych z rodzajami stanowisk pracy. Czy warto w takim razie? Warto, na pewno to przekalkulować i sprawdzić czy takie rozwiązanie będzie opłacało się na w dłuższym okresie, a nie tylko na próbę. Jak zwykle w takich przypadkach, aby takie rozwiązanie miało sens trzeba to zrobić mądrze komunikując pracownikom zarówno zalety, jak i wady nowego rozwiązania – przekonuje ekspertka.